środa, 01 lipca 2009

Kiedy czuję się bezsilna i zraniona atakuję... i czasem boli to dotkliwie...

I pewna część mnie żałuje tego co powiedziałam, ale ta inna myśli "Ileż to razy ja poczułam się jak śmieć, gdy mnie atakowałeś?".

I co teraz...?

wtorek, 02 czerwca 2009

 

 


If you want to play it like a game
Well, come on, come on, let's play...

niedziela, 24 maja 2009
 
 
 
 
Impossible means nothing to me...
niedziela, 17 maja 2009

 

 

Fanie było zobaczyć uśmiech na twojej twarzy i poczuć się jak byśmy widzieli się wczoraj, a nie kilka miesięcy temu... Zapomniałam już jak wygląda uśpione miasto nocą, ciemne uliczki i gdzieniegdzie światła, cisza i tylko nasze głosy odbijające się echem… Stwierdziłeś z uśmiechem że jestem inna, że zaszła we mnie jakaś zmiana, tak pewnie na lepsze… a może po prostu odkryłam wreszcie co jest ważne i na co nie jest warto tracić czasu. Może trochę zmądrzałam... Przestałam szarpać się z życiem tak bardzo jak kiedyś…

 I choć jesteśmy w tak różnych momentach życia, mamy wydaje się tak różne poglądy na pewne sprawy, to tak naprawdę pragniemy chyba tego samego…

 I w takich momentach mam wrażenie, że nic nie dzieje się bez przyczyny, że los zetknął nas ze sobą w jakimś celu :).

 I cieszę się, że jesteś w moim życiu…

niedziela, 10 maja 2009
Brzmi jak szaleństwo, ale to się dzieje tu i teraz... I chcę tę chwilę zostawić na zawsze, sprawić by miała swój ciąg dalszy... i wiem że tak jest i tak właśnie będzie...
piątek, 01 maja 2009

 

Długo mnie tu nie było... zbyt długo...

Ciągle zastanawiam się nad porzuceniem tego miejsca, ale to byłoby tak jakbym chciała się pozbyć części siebie, przynajmniej tak to postrzegam...

Kolejny maj... czas płynie od jakiegoś czasu zbyt szybko… Godziny, dni, tygodnie, miesiące i lata, a ja czasem mam wrażenie, że nadal mimo wielu codziennych mniejszych i większych doświadczeń, które zapewne w jakiś sposób się na mnie odbijają, jestem tą sama osobą… Pytanie czy to dobrze czy też źle..? :)

Coś mnie wczoraj dogłębnie wzruszyło. Krótka wiadomość: „Wiesz zobaczyłem wczoraj dziewczynę, miała Twój uśmiech… taki jak Ty… i pomyślałem sobie, że muszę się z Tobą skontaktować…”. I to zdarzenie uświadomiło mi pewną rzecz, że czasem czas nie ma żadnego znaczenia, a pewne rzeczy nie umierają z dnia na dzień jeśli są prawdziwe…

 

 

sobota, 31 stycznia 2009

 

 

Walka sprzecznych emocji, może być bardzo wyczerpująca... Śmiech, radość, przyspieszone bicie serca zmienia się w sekundę  w strach, ból ściskający w dołku, uśmiech przez łzy… Jest tak wiele rzeczy, które mogą przywrócić nas do życia, tak wiele kontrastów, tak dużo radości, która tylko czeka na to, by wypełnić nasze życie…

czwartek, 29 stycznia 2009
 
I know what I want, you'd never know...
I'm going somewhere, you're going nowhere...
That's the difference...
niedziela, 11 stycznia 2009

 

Umiera się na wiele sposobów: z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu... Umiera się nie dlatego, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki, śmierć zdaje się być jedynym ratunkiem, ostatnią kartą, na którą stawia się własne życie.

Nie śmierć rozdziela ludzi, lecz brak miłości...

 

 

 

sobota, 20 grudnia 2008

Kilka tygodni temu, na mojej drodze do pracy zaczął pojawiać się pewien pies. Miał bardzo smutne oczy, wyglądał na „za dużego szczeniaka”, który po prostu znudził się w pewnym momencie swoim właścicielom, bo zaczął rosnąć… Jego sierść była czarna lub brązowa w pewnych miejscach. Spotykałam go codziennie w tym samym miejscu. Zataczał się poboczem drogi jak pijany, być może z rozpaczy, głodny, mokry i wbiegał kolejno na drogę każdemu przejeżdżającemu autu… Być może jego „właściciele” w ten właśnie sposób pozbyli się problemu, wyrzucając zwierzaka podczas jazdy, w końcu dobroć ludzka nie zna granic…

Za każdym razem kiedy widzę coś takiego ogarnia mnie nie tylko głęboki smutek, przede wszystkim wspólnota odczuć takiego zwierzęcia dla którego nagle świat się skończył w sumie z niewiadomych i niewytłumaczalnych powodów, takich, których on nie jest w stanie pojąć... Mijając go codziennie, zatrzymując się przed nim, gdy wybiegał pod koła samochodu wiedziałam, ze długo nie „zagrzeje tu miejsca”, ponieważ niektórym jest obojętne, że coś staje na ich drodze…

Któregoś dnia jadąc tym samym odcinkiem, nie widziałam go już z daleka… I moje najgorsze przeczucia sprawdziły się… Na poboczu, leżało złożone jego mizerne ciałko…

 

Tak, w takich wypadkach prawie zawsze kręci mi się łza w oku. Jednak może dla niego było to swoistego rodzaju wybawienie? Nie jest mu już zimno, nie jest głodny i nie boli go to, że ktoś, kogo kochał, jakaś rodzina, pozbyła się go jak niepotrzebnego mebla… I tak, zwierzęta mają uczucia, w przeciwieństwie do wielu ludzi…

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43